|
sobota, 06 lutego 2010
wydarzenie roku
dla niecierpliwych takich jak ja podaję link pod którym można posłuchać całej płyty massive attack. słucham, dawkuję go aby nie zachłysnąć się zanadto. spokojnie. ta płyta nie została przyjęta zbyt ciepło ani przez krytyków ani przez fanów. trochę poczytałam - co nie często mi się zdarza bo od razu podchodzę do słuchania z czyjąś wizją i wyobrażeniem. to mi trochę zakłóca odbiór. nie słuchałam tej płyty na tyle, aby określić ją wybitną, ale daleko mi też do stwierdzenia, że to marny materiał. nie będę wystawiać gwiazdek, ani skalować tego albumu. na to przyjdzie czas jak gruntownie go przesłucham, a to może trochę potrwać. warto dodać, że na tą płytę czakaliśmy siedem lat, siedem długich lat. przez ten okres wiele zmieniło się na scenie muzycznej, wiele zmieniło się również u słuchaczy. część marudzi, że brakuje im brzmienia z początków działalności massive attack. hmm... ja osobiście nie chciałabym powtórki to przecież byłby krok w tył. nawet gdyby panowie pokusili się o nagranie czegoś w stylu 'blue lines' czy 'protection' zaraz by ci sami zarzucali, że grają w kółko to samo. nie ma sensu roztrząsać tej kwestii. ja jestem usatysfakcjonowana tym co zostało mi podane. album będzie dostępny w polsce od poniedziału w trzech wersjach. standard, wersja dla europy wschodniej czyli dwie dychy tańsza oraz wersja specjalna z dodaktowymi utworami, która będzie dostępna z tygodniowym opóźnieiem.
dużo basu. na tyle dużo, abym wkrótce mogła się spodziewać wizyty sąsiadów. to mój aktualny numer jeden z hegligoland. wokal oczywiście należy do horace andy. ta piosenka ma w sobie olbrzymią moc. nie mogę doczekać się jak usłyszę ją na żywo bo jestem przekonana, że massive attack przyjedzie do polski. pytanie tylko kiedy. dostępny jest również remix tego utworu, który można ściągnąć za darmo tutaj. na koniec dodam, że ten album jest dla mnie wydarzeniem tego roku - to oczywiście tylko moja skromna opinia.
piątek, 05 lutego 2010
śmiertelny marketing
zawsze zastanawia mnie jeden malutki szczegół w kwestii muzyków. ich talent plus przedwczesna śmierć. wiadomo przecież nie od dziś jak z marketingowego punktu widzenia śmierć muzyka wpływa na jego popularność czytaj sprzedaż. nazwiska można wymieniać do woli... pytanie brzmi gdyby ten czy ta żyła dalej byłoby nadal tak, a nie inaczej... jestem jednak przekonana, że w latach siedemdzisiątych nikt na to nie patrzył z tego punktu widzenia...
marc bolan zginął dwa tygodnie przed swoimi trzydziestymi urodzinami w wypadku samochodowym. olbrzymia strata. strata jednego z kilku bardzo dobrych muzyków lat siedemdziesiątych. zbyt wielu. fakt, że bolan żył niewiele więcej niż ja teraz uświadamia mi bardzo dużo... ja przez nadchodzące sześć miesięcy nie mam szans zostawić po sobie takiej spuścizny... ten teledysk doskonale pamiętam, doskonale z jednej z kaset vhs, którą miałam nagraną żywcem z mtv w latach osiemdziesiątych. źle się wyraziłam nie ja, a jedna z moich sióstr. robiło wrażenie na mnie wtedy. robi wrażenie po ponad dwudziestu latach. wtedy nie wiedziałam, że wokalista tego zespołu już nie żyje. więc nie zadziałał na mnie śmiertelny marketing. potem ten utwór zabrzmiał w moich uszach i oczach gdy usłyszałam go w poniższej reklamie - tata założył nam satelitę, a w niej oczywiście królowało mtv.
uwierzcie nikt wtedy nie wiedział kim jest ten przystojniak... to był 1990 rok. wracając do bolan'a i t.rex to ten zespół mimo przedwczesnej śmierci wokalisty posiada wspaniałą dyskografię wypełnioną rewelacyjną muzyką. ja ostatnio namiętnie katuję właśnie 20th century boy, który uważam za jeden z najlepszych utworów rockowych wszechczasów. od samego początku, od początkowych kilku sekund aż po sam koniec jestem zachwycona. było wiele coverów. to nie powinno nikogo dziwić. mimo wszystko nic nadzwyczajnego. nic nadzwyczajnego w porównaniu z oryginałem. |
Ostatnie notki
Zakładki:
grający blogroll
blogroll
inne
skargi i zażalenia
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||