wrzuć monetę
RSS
niedziela, 13 stycznia 2013
nie kupuję płyt

nie kupuję już od jakiegoś czasu. czasami tylko skuszę się na jakąś ep'kę, aby wesprzeć jakiegoś młodego zdolnego. choć i tak zdecydowanie łatwiej kupić coś elektronicznie. ale ostatnio dochodzę do wniosku, że kupowanie muzyki na mp3 również mija się z celem... wyposażona w komputer i dobry smartphone nie widzę potrzeby gromadzenia danych podobnie jak gromadzenia przedmiotów... generalnie dochodzę do wniosku, że nabywanie wszelkiej maści pierdół ogarnęło nas do granic możliwości, to nic odkrywczego, jednak ja walczę ze sobą przed zakupem tego czy owego. choć walka zdecydowanie trudniejsza jest w momencie konieczności pozbycia się czegoś i nie ma znaczenia czy jest to stary rupieć czy nowy nieużywany przedmiot kupiony pod wpływem impulsu. ale do brzegu...

nie kupuję płyt kompaktowych, ani vinyli, nie próbuję być ekscentryczna i nie mam w planach wygrzebać z piwnicy u rodziców magnetofonu szpulowego czy innego kasprzaka bo pewnie tam gdzieś jeszcze jest.  

nie kupuję płyt bo wszystko mogę mieć natychmiast i od ręki za pomocą serwisów z muzyką zwanych streamingowymi, które na szczęście zaczynają być obecne w naszym pięknym kraju. nie kupuję bo za miesięczny, moim zdaniem niewielki, abonament mogę cieszyć się muzyką na swoim komputerze, ale również telefonie w opcji offline, nie martwiąc się, że nakręcę gigantyczny rachunek. jestem przeszczęśliwa.

moja przygoda zaczęła się od deezer'a, który na samym początku był dostępny za darmo u nas, ale posiadał niewielką ilość muzyki. na szczęście deezer jest już u nas dostępny w full opcji. mniej więcej w podobnym okresie pojawił się grooveshark, którego uwielbiałam przez lata. w zeszłym roku pojawił się wimp nadal dla wybrańców, którego zaczęłam niedawno testować. oczywiście jest jeszcze spotify, który ma być dostępny w polsce w tym roku. nie wspominam o swoim najukochańszym last.fm bo jest to zupełnie inny rodzaj serwisu i niestety przestaje u nas nadawać. :(

co wybrać? który serwis jest lepszy? to trudne pytanie. wydaje mi się, że trzeba samodzielnie pobawić się każdym z nich i ocenić. ja na tą chwilę przychylam się najbardziej do deezer'a. 

w grooveshark odstrasza mnie bałagan i kwestia praw autorskich.

wimp od samego początku nie podoba mi się ze względu na to, że muszę instalować dodatkowy program na komputerze - dla kogoś innego może to być plus. ja jednak preferuję korzystanie z poziomu przeglądarki. niestety wimp aktualnie działa dość wolno i czasami zdarza mu się przyciąć. ma za to kilka ciekawych opcji, odnośniki do recenzji płyt, fajne rankingi jednak program, który dostarczają nie spełnia moich oczekiwań i nie lubię z niego korzystać. inaczej wygląda to z ich aplikacją na telefon. jest szybka i niezawodna - idealna i bardzo ją lubię. dostępność muzyki zadowalający, ale szału brak.

deezer, mój aktualny faworyt, posiada dobrą stronę, która mnie osobiście satysfakcjonuje. czasami zdarza mi się słuchać ich radia, ale ta opcja pozostawia wiele do życzenia mimo ciekawych możliwości dopasowania, przykładowo mniej lub bardzie popularne zespoły, rok wydania płyt itd. nie działa to najlepiej. ich aplikacja jest podobnie jak w wimpie bardzo dobra. lubię z niej korzystać. miewa niestety czasami problemy ze scroblingiem do last.fm. dostępność muzyki również zadowalająca choć czasami zdarzają się płyty czy też zespoły, których deezer nie ma w swoim katalogu. 

czekam z niecierpliwością i napięciem na spotify. jestem ciekawa czy ten serwis jest faktycznie tak rewelacyjny jak zdarza mi się czytać. jest jeszcze soundcloud, ale nie scrobluje do last'a więc dla mnie się nie liczy. poza tym dla maniaków hype machine oraz bandcamp czy ex.fm. znacie i polecacie coś jeszcze? dajcie znać.

ile to kosztuje? wimp jest w fazie testów i aktualnie jest za darmo. deezer natomiast ma dwie opcje 15 zł za dostęp tylko na komputerze oraz 30 zł z opcją offline czyli z możliwością korzystania na urządzeniach przenośnych bez konieczności łączenia się z internetem. grooveshark kosztuje 5 dolarów. wszystkie opłaty są miesięczne. 

wygadałam się to teraz posłuchajmy jakiejś ładnej piosenki, której nie ma ani na wimpie ani na deezerze...

sibile attar - come night

sobota, 22 grudnia 2012
prezencik

3D czyli robert del naja z massive attack sprawia mi bardzo miły prezent na święta w postaci pierwszego utworu z jego nowego projektu, który nazywa się battle box


battle box - battle box 001

surowe dźwięki w połączeniu z anielskim głosem guy garvey z elbow wprowadziły mnie w trudną do opisania słowami ekstazę. nie mogę doczekać się kolejnych utworów.